Zima na Cyprze – pod palmami w Larnace

W styczniu 2013r. mieliśmy w planach wyjechać gdzieś gdzie ciepło. Pewnie najlepiej by było lecieć do Egiptu, jednak jak się okazało mój pies zjadł mi paszport 😀 i taka opcja nie wchodziła w grę. Przez głowę nam przechodziło pytanie i ciekawość, jak wygląda zima na Cyprze. Na ratunek przyszło nam niezawodne last minute i udało nam się kupić tygodniowe wakacje na Cyprze z HB za 799zł!
Jak już pisaliśmy, kochamy last minute. Na szczęście mamy też ten wielki plus, że nasza przyjaciółka pracuje w biurze podróży 🙂
Lecieliśmy z Warszawy do Pafos, stamtąd przetransportowano nas do Larnaki. W Larnace byliśmy wieczorem i zdecydowanie przyjemne było uczucie, że nie musimy mieć zimowej kurtki, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że było ciepło, tak jak się tego spodziewaliśmy.
W hotelu czekała na nas jeszcze kolacja, ale o jedzeniu i hotelu opowiem później.
Poszliśmy do jakiegoś najbliższego sklepiku po coś do picia i co nas zaskoczyło? Sprzedano nam coca-colę z polską etykietą 🙂
Zwiedzanie okolicy rozpoczęliśmy następnego dnia. Za oknem świeciło słońce i wydawało się, że pogoda jak najbardziej ok i taka zima na Cyprze to rozkosz. Termometr pokazywał ok. 17 stopni, co przy -10 w Polsce było zdecydowaną różnicą. Koło południa w słońcu bez problemu mogłabym się położyć i opalać:)
Hotel od plaży McKenzie dzieliła jedynie ulica, więc codziennie mieliśmy taki widok:

 

Budynek z flamingiem to nasz hotel:

 

Plaża może nie było najładniejsza z możliwych, ale pewnie w lecie jest tu całkiem ładnie 🙂
Spacerkiem doszliśmy do centrum Larnaki, deptaka Finikoudes oraz mariny.
Widać było jeszcze resztki świątecznych akcentów, a poza tym był to 6 stycznia, czyli Święto Trzech Króli, które tam hucznie obchodzono i trafiliśmy na paradę.

Mieliśmy przewodnik i tak sobie spacerowaliśmy uliczkami Larnaki. Atrakcjami były głównie kościoły 😀

I tak sobie chodziliśmy, aż dotarliśmy do Słonego Jeziora, które jest położone pomiędzy lotniskiem a Larnaką. Jezioro to latem jest suche, a zimą napełnia się wodą. Jest też siedliskiem wielu gatunków ptaków w tym flamingów, które zawsze chciałam zobaczyć w naturalnej scenerii.

Jak widać pogoda się pogorszyła, zaszło słońce więc była pora wracać do hotelu. Ot, taka przewrotna zima na Cyprze. Tylko którędy do domu?:)

Kolejnego dnia wybraliśmy się na drugą stronę jeziora do meczetu Hala Sultan Tekke. Meczet ten jest jednym z najświętszych obiektów muzułmańskich i co roku przybywają do niego pielgrzymki. Droga do tego miejsca się dłużyła okropnie, zwłaszcza, że tego dnia było naprawdę zimno na dworze. Założyłam nawet moje botki w których przyleciałam, sweter i kurtkę. Jakbym miała rękawiczki to nie odmówiłabym ich założenia.
Koty, koty, wszędzie koty… Wokół meczetu było ich pełno, więc zostały uwiecznione na zdjęciach.

I reszta zdjęć z kolejnego spaceru uliczkami Larnaki.

Nie zabrakło oczywiście zwiedzania wg. Piotrka, czyli poszukiwania siedziby klubu AEK Larnaca.

 

Zima na Cyprze całkiem przyzwoita prawda?

Może ktoś z Was był  też o tej porze i może podzielić się wrażeniami?

 

2 thoughts on “Zima na Cyprze – pod palmami w Larnace

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *