Albania: blaski i cienie albańskiej rzeczywistości

Turyści przejechali Bałkany wzdłuż i wszerz, Chorwację znają równie dobrze jak Mielno, a i coraz częściej zaglądają do Czarnogóry.

Teraz przyszła pora na Albanię, kraj kóz, bunkrów i mercedesów. 

Wszystkie turystyczne informacje dudnią od dłuższego czasu, że w tym sezonie będzie boom polskich turystów na Albanię. Że ten nieodkryty jeszcze i nieskalany brutalną turystyką kraj rozkwitnie właśnie teraz.

Albania kraj niezwykły. Przez lokalną ludność nazywana Shqiperia co oznacza „mówić szybko, krótko i na temat”.

W Albanii krąży powiedzenie: “Masz marihuanę, masz Mercedesa, masz Mercedesa, masz żonę”

Banalne podejście, prawda?

Kiedy pierwszy raz pomyślałam o tym kraju, to miałam skojarzenie z jakimś małym komunistycznym krajem na europejskim zaścianku. Taka egzotyka w środku Europy. I trochę tak jest. Ale o Albanii nie da się tak jednoznacznie powiedzieć, nie da się jej ocenić jednym spojrzeniem. Ten post może nie będzie bardzo składny, ale taka też właśnie jest Albania.

Albania to kraj bunkrów
Albania to kraj bunkrów

Albania i jej cienie

Jak ta egzotyka w albańskim wydaniu wygląda naprawdę? Czy zachwyca? Czy przeraża? Może tej złej strony Albanii nie znajdę dużo, ale jest kilka takich aspektów, które rażą i odstraszają, niestety…

SYF, BRUD i BAŁAGAN

To takie ładniejsze określenia tego, co można spotkać na albańskich ulicach. I co więcej, ten wszędobylski bajzel jest akceptowany przez społeczeństwo, a nawet wydaje się być przez nie niezauważalny.

Albania - jedna z ulic we Vlorze
Albania – jedna z ulic we Vlorze

Albania, Vlora - linie wysokiego napięcia
Albania, Vlora – linie wysokiego napięcia

ALBAŃSKIE DZIECI

Żebrzące na ulicach dzieci to standard. Jednak na głównej promenadzie we Vlorze, obok 5* hotelu, gdy koleżanka popijała sobie w najlepsze napój typu sprite, podbiegł dzieciak, zaczął wykrzykiwać i rzucać się na nią chcąc jej odebrać napój. Te dzieci budziły lęk, gdyż z jednej strony to tylko dzieciaki, którym chcieliśmy dać jakiekolwiek słodycze, które zalegały nam w torbie, a z kolei to również osoby, po których nie wiedzieliśmy czego się spodziewać.

Albania, Vlora - targowisko
Albania, Vlora – targowisko

MARIHUANA

Marihuana to w Albanii nic specjalnego. Jeśli kiedykolwiek wydawało Wam się, że stolicą europejskiego narkotykowego światka jest Amsterdam, to się grubo myliliście. W Albanii jest mała wioska Lazarat, której produkcja była jakiś czas temu szacowana na 4,5 miliarda euro. Dziś podobno już plantacja we wiosce nie istnieje – przynajmniej tak donoszą media i albańska policja. Jednak ta druga nie jest dobrym przykładem. W Albanii policja to bardzo skorumpowana struktura, a co więcej… marihuanę najszybciej zakupimy właśnie u policjantów! W Albanii to, co nie jest zabronione jest po prostu legalne i wszyscy się tego trzymają.

Albania i jej blaski

Albania jest piękna, uwierzcie! Te wszystkie minusy, o których pisałam wyżej powodują tylko, że jest jeszcze bardziej ciekawa i fascynująca.

NIESKAZITELNA, DZIKA PRZYRODA

W Albanii nie istnieje przemysł, wszystko, co mają pochodzi z rolnictwa. Rośliny nie wiedzą co to nawóz, są za to bardzo eko i naturalne. Przyroda dookoła wygląda nieskazitelnie, jest niezdeptana przez masową turystykę, w ogóle przez ludzi… To co powinno być zielone, jest zielone, bardzo zielone 🙂

Albania, jeep safarii w górach
Albania, jeep safarii w górach
Albania, Borsch - wodospady
Albania, Borsch – wodospady

ZWIERZĘTA

Albania słynie z wszędobylskich kóz, owiec i osłów chodzących nawet po ulicy.

Albania, osły chodzące po ulicy we Vlorze
Albania, osły chodzące po ulicy we Vlorze
Albania, stado owiec gdzieś w górach
Albania, stado owiec gdzieś w górach

PLAŻE

Najpopularniejsze plaże w Albanii to zdecydowanie Ksamil, nazywany albańskimi Karaibami. Nie oszukując nikogo do Karaibów mu daleko (to są Karaiby KLIK), ale wielu zachwyca przepięknym błękitem wód, jasnymi plażami i wakacyjną atmosferą. Plaże w Albanii to także, te w okolicach Sarandy, Durres, czy Vlory. Jako wypoczynkowe miejscowości nadmorskie sprawdzą się znakomicie dla niejednego plażowicza. A co więcej – tutaj też są super hotele 5* z wszelkimi wygodami.

Albania, Ksamil
Albania, Ksamil
Albania, Gijepe Beach
Albania, Gjipe Beach
Albania, widok na Sarandę
Albania, widok na Sarandę

PRZYJAŹNI LUDZIE

Albańczycy dopiero uczą się turystyki. Dzięki temu chcą jak najwięcej chłonąć, z tych, którzy już teraz chcą zostawiać u nich swoje pieniądze. Cudzoziemcy są traktowani niezwykle ciepło i przyjaźnie.

Albańczycy w strojach ludowych
Albańczycy w strojach ludowych

Albania – można ją kochać lub nienawidzić.

Może zachwycić i przerazić. Jedno jest pewne: nie da się o niej po prostu nie myśleć i nie rozpatrywać pod wieloma aspektami. Toż to najbiedniejszy kraj Europy, nie może być idealny.

Ja na pewno tam wrócę, a Wy? Jakie są Wasze odczucia? Chcielibyście spędzić tam wakacje?

 

21 thoughts on “Albania: blaski i cienie albańskiej rzeczywistości

  1. Wygląda bardzo kusząco, a mała ilość turystów tylko zachęca, żeby tam pojechać. Kiedyś trzeba będzie zrobić Euro-trip i ponadrabiać zaległości 🙂

  2. Widoki są naprawdę piękne, chociaż nie powiem, ten brud na ulicach trochę odstrasza. Na pewno warto to miejsce odwiedzić i przekonać się na własnej skórze czy to miejsce do pokochania czy znienawidzenia 🙂

  3. Szczerze, to właśnie te cienie chyba bardziej mnie zainteresowały. W ogóle nie wiedziałam nic o Albanii, szczególnie o tych blaskach, jej turystycznej stronie. Może zaplanuje przyszłe wakacje właśnie tam – lubię trochę takiej “dziczy”, no i wole, żeby biedniejsi ludzie sobie coś zarobili 🙂 Pozdrawiam cieplutko!

  4. Jestem zakochana w Albanii i ciągnie mnie do niej niesamowicie. Chciałabym tam pomieszkać znacznie dłużej niż tydzień na urlopie, żeby całkowicie móc oddać się klimatowi i chłonąć jak najwięcej. Może za rok uda mi się porezydentować w jednym z hoteli, a w przerwach od pracy zajrzeć w jak najwięcej zakątków. Marzę.

  5. Najbardziej przekonuje mnie natura – tak jak porwała mnie w Czarnogórze, tak i tu przemawia nieskazitelność i mała ingerencja człowieka. Mieliśmy w tym roku wybrać się do Albanii motocyklem, ale u Męża krucho z czasem w pracy i możliwe, że postawimy na szybki last minute 😉 Piękne zdjęcia!!!

  6. Syf to normalka w Azji – po pewnym czasie się go zwyczajnie przestaje widzieć – wzrok się po nim ślizga, dlatego nie dziwię się Albańczykom, że nie widzą go u siebie. Ale bałagan jest też w Grecji i innych europejskich “ciepłych” krajach – wystarczy wyjechać poza centrum miasta lub odjechać od turystycznej wymuskanej atrakcji. I oczywiście także w Polsce – może nie widać na pierwszy rzut oka takich ekstremalnych przypadków, ale czasami wystarczy zajrzeć gdzieś za płot i naszym oczom ukażą się składowiska złomu i śmieci. Póki ludzie nie przestaną myśleć tylko o sobie, to ten syf (mniejszy lub większy) dalej będzie.
    Ale widoków i przyrody takiej u nas nie ma.

  7. czytam i sobie myślę, że mimo kilku cieni jednak nadal mnie fascynuje i na pewno się wybiorę. Co prawda póki co na horyzoncie wyprawa z dwójką malych dzieci, ale może wszystko uda sie zgrać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *